Rozwód oznacza często rewolucję nie tylko w życiu małżonków ale i całej rodziny. W tym zwierząt. Co dzieje się zatem z pupilami po rozwodzie? I kto ma „prawo” do ukochanego psa czy kota?
To zależy…
Jeśli pies (czy kot), pojawił się jeszcze przed zawarciem małżeństwa, należy do tej osoby, która to zwierzę „miała”. Albo za nie zapłaciła. W takiej sytuacji, zostało bowiem nabyte ze środków pochodzących z majątku osobistego i jako takie, należy do tej właśnie osoby. Choć z zastrzeżeniem – bardzo ważnym. Zwierzę rzeczą nie jest. Posiadanie zwierzęcia nie może być zatem rozpatrywane wyłącznie w czysto przedmiotowych kategoriach „własności”. Bo choć przepisy nakazują w sprawach nieuregulowanych w ustawie o ochronie praw zwierząt*, stosować odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy, chodzi o „odpowiednie” ich stosowanie. A to w języku prawnym oznacza: czasem wprost, czasem z modyfikacjami a czasem w ogóle (np. przepisu o podziale fizycznym rzeczy nie zastosujemy w ogóle). Oraz z uwzględnieniem podmiotowości zwierzęcia i tego, że jest istotą nie tylko żywą ale i czującą. Wracając jednak do sporów ludzkich o zwierzęta domowe….
…jeśli małżonkowie kupili zwierzę w trakcie małżeństwa, jest ono „wspólne”.
Oczywiście jeśli pieniądze pochodziły z majątku wspólnego (co oznacza także z pensji jednego małżonka – bo jeśli małżonków obowiązuje ustrój wspólności ustawowej, to ta pensja również objęta jest wspólnością). Co w takiej sytuacji? Z kim zostanie pies po rozwodzie? W świetle przepisów prawa, byli małżonkowie po rozwodzie stają się współwłaścicielami zwierzęcia. Pupil jest tak jednego, jak i drugiego ex partnera. Jeśli strony razem nie mieszkają, to wtedy od ich wzajemnego porozumienia tak naprawdę zależy, z kim zwierzę zostanie. Co jeśli takiego „wyraźnego” porozumienia nie ma? W mojej ocenie samo zamieszkanie zwierzęcia z jednym z byłych partnerów, można uznać za ustalenie, iż pupil należy do tego z byłych małżonków z którym zamieszkał. W prawie znana jest bowiem instytucja podziału faktycznego per facta concludentia czyli przez fakty dokonane. Co jednak jeśli byli małżonkowie się kłócą, o to z kim zwierzę ma zostać…? Niestety zwierzę ludzkim głosem nie przemówi (szczególnie w Sądzie). Jeśli zatem byli, czy rozstający się, małżonkowie porozumieć się nie mogą…
…decyzja może pozostać w rękach Sądu.
Co może orzec w takiej sytuacji Sąd?Tego rodzaju orzeczeń aż tak wiele nie ma (ale się zdarzają **). Ale zgodnie z przepisami o których wyżej pisałam (czyli dotyczącymi podziału rzeczy), zwierzę może być przyznane „stosownie do okoliczności” jednemu ze współwłaścicieli z obowiązkiem spłaty drugiego współwłaściciela. Co to znaczy „stosownie do okoliczności”? Na przykład, że większą szansę na dostanie pupila, może mieć ten z ludzkich opiekunów, który dbał o zwierzę, wychodził z nim w większości na spacery, karmił, jeździł do weterynarza itd. Czyli ten, który wykazywał więcej troski. I z którym w związku z tym, zwierzę jest bardziej związane emocjonalnie. Sąd winien wziąć również pod uwagę to, kto daje rękojmię należytej dbałości o zwierzę i zapewnienie mu odpowiedniej opieki i warunków. Powyższe wynika bowiem z przepisów ustawy o ochronie praw zwierząt – w tym z obowiązku humanitarnego traktowania zwierząt.
Ale uwaga, może się też zdarzyć, że Sąd o zwierzęciu w ogóle nie będzie orzekał.
Są bowiem i orzeczenia Sądów, w których Sądy odmawiają ustalenia, iż pies czy kot jest składnikiem majątku wspólnego i w efekcie przyznania zwierzęcia na mocy orzeczenia Sądu, na własność jednej ze stron. Tak zrobił przykładowo w postanowieniu z dnia 09 czerwca 2017 roku Sąd Rejonowy w Słupsku. W toku w/w sprawy, były mąż chciał żeby psa zaliczyć w skład majątku wspólnego (o wartości 1.300 – 1350 złotych), zaś była żona, sprzeciwiała się temu. Z ostrożności wniosła jednak do Sądu o rozliczenie wydatków na koszty leczenia, szczepienia, jedzenia, tabletek i szelek, które we wskazanym okresie wyniosły więcej niż wartość psa (tj. ponad 2.600 złotych). Ostatecznie Sąd uznał, iż: „przystępując do analizy czy pies stanowi element majątku stron Sąd zważył, że zgodnie z treścią art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 21.08.1997r. o ochronie zwierząt (j. t. Dz. U. 2013.856) zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. Przedmiotem sporu stron był pies domowy, nabyty w trakcie trwania związku małżeńskiego. Treść zacytowanego unormowania, rodzaj zwierzęcia i sposób opieki nad nim skłaniały Sąd do powzięcia przekonania, że nie powinien być traktowany jako występująca w obrocie cywilnoprawnym rzecz ruchoma. Nadto – w ocenie Sądu – wskazywana przez obie strony wartość psa na ok. 1.300-1.350 zł, przy jednoczesnym żądaniu rozliczenia udokumentowanych wydatków na leczenie psa, czyniła niecelowym ustalanie, że stanowi składnik majątku oraz rozliczanie nakładów z tego tytułu”.
Co zatem w takiej sytuacji? Najlepszym – dla tak rodziny jak i zwierzęcia – będzie porozumienie. I kierowanie się dobrem zwierzęcia. Sama znam bowiem z praktyki przypadki, gdy zwierzę doznaje ogromu cierpienia (w tym lęku, stresu, zaburzeń), w sytuacji gdy byli partnerzy „wyrywają” sobie zwierzę z rąk, nie kierując się jego dobrem. Szczególnie gdy jeden z partnerów np. formalnie „właściciel” chce „dokuczyć” drugiemu. A co jeśli porozumienia nie ma? Albo…
.. co gdy zwierzę preferuje tego z byłych partnerów, który nie jest formalnie jego właścicielem?
Każda sytuacja jest inna. Ale na pewno samo „wyłożenie” środków (czy wpisanie jako właściciela w umowie kupna) nie przesądza w 100% o tym „czyj” zwierzak jest. Bywa bowiem – i to dość często – że zwierzę zostaje darowane. Na przykład przez narzeczonego narzeczonej. W takiej sytuacji, osoba która została zwierzątkiem obdarowana, staje się jego właścicielem. A co jeśli nie została obdarowana i nie ma wątpliwości, że wyłączna „własność” przysługuje drugiej stronie? W takiej sytuacji, można próbować powoływać się na zasady współżycia społecznego – czyli artykuł 5 kodeksu cywilnego. I wykazywać przed Sądem, że lepszym gwarantem dla zwierzęcia, jest osoba która faktycznie o nie dba, a nie ta, która według litery prawa, może wykazać się prawem „własności” (stosownie do przepisów kodeksu cywilnego dotyczących własności rzeczy). Pozaprawnie zaś – polecam konsultację z behawiorystą, który podpowie, jak najlepiej rozwiązać sytuację pupila. W kontekście rozstania. I domu. Może to pomoże w ustaleniu gdzie zwierzę ma zostać.
*zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy o ochronie praw zwierząt: zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. Jak wskazuje art. 1 ust. 2 w/w ustawy, w sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy.
** W tym wyroku Sąd w postanowieniu dzielącym majątek uwzględnił pieska i przyznał go – na zgodny wniosek małżonków – jednemu z nich (pkt 1c i e) .
Wskazuję, że przedstawiane przez mnie na blogu treści, nie są poradą prawną. Z uwagi na zmiany przepisów prawnych jak i orzecznictwa, ich aktualność może ulegać zmianie. Jeśli masz problem podobny do opisanego przeze mnie i potrzebna Ci konsultacja, zapraszam do kontaktu z Kancelarią




